Comrades 1981 i czarny łabędź
Tim Noakes, lekarz i fizjolog wysiłku, autor książki „Waterlogged: The Serious Problem of Overhydration in Endurance Sports”, opisuje w ósmym rozdziale moment, w którym cała jego wcześniejsza wiedza przestała się zgadzać z rzeczywistością. Cała nauka, którą wtedy znał, mówiła jedno: sód we krwi podczas długiego wysiłku zawsze rośnie, nigdy nie spada. Tak wynikało z tabeli badań, którą sam zbierał na Comrades. A jednak w 1981 roku - pierwszym roku, w którym na trasie ultramaratonu Comrades można było pić na stacjach rozstawionych co około 1,5 kilometra - u 2 kobiet sód spadł tak nisko, że jedna z nich niemal umarła. Nikt wcześniej nie przewidział, że ktoś przeleje się wodą ponad własne pragnienie - to właśnie definicja czarnego łabędzia: zdarzenia, którego model w ogóle nie przewiduje.

Pierwsza biegaczka i błędna kroplówka
Pierwsza biegaczka trafiła do namiotu medycznego prosto na mecie. Dostała tam 3 litry kroplówki bez sodu - z diagnozą „odwodnienie”, dokładnie w chwili, gdy prawdziwym problemem była woda, nie jej brak. To dokładnie to, czego nie wolno robić przy hiponatremii z obrzękiem mózgu, wywołanej przelaniem się wodą: dolewanie kolejnego płynu bez soli tylko pogłębia rozcieńczenie.

Właściwa diagnoza w szpitalu
Druga biegaczka trafiła inną drogą - przez lokalnego lekarza prosto do szpitala w Umhlanga. Tam akurat trafiono w sedno: intoksykacja wodna, nie odwodnienie. Prawda o tym, co się dzieje w organizmie przetrenowanego, przelanego wodą biegacza, dotarła więc do szpitala szybciej, niż do namiotu medycznego stojącego dosłownie na mecie tego samego wyścigu.

Utrata soli czy przelewanie?
Noakes zaczął własne śledztwo od dwóch możliwych wyjaśnień: albo ogromna utrata soli przez biegunkę i wymioty, połączona z piciem czystej wody bez soli, albo zatrzymanie wody w organizmie i rozcieńczenie sodu. W 1981 roku odpowiedź wydawała się oczywista: to musi być sól. W końcu model Cyrila Wyndhama uczył, że zabija odwodnienie, nie przelewanie się wodą.

4 czy 120 tabletek? Matematyka teorii soli
W ciągu miesiąca Noakes opublikował artykuł w magazynie „SA Runner”, opisując oba przypadki i przyznając u drugiej biegaczki intoksykację wodną. Policzył przy tym wprost: żeby sam pot wywołał taki niedobór soli, trzeba by stracić około 60 gramów soli przy maksymalnie 10 litrach potu na trasie Comrades - liczba nierealna do osiągnięcia. Lekarze w namiocie medycznym twierdzili, że wystarczyłyby 4 tabletki soli w trakcie wyścigu. Sam artykuł Noakesa policzył, że potrzeba by ich raczej około 120 - absurd, który sam obalał teorię czystej utraty soli.

Ironia: dokładnie ta sama teoria utraty soli w pocie stanie się 2 dekady później oficjalną linią Gatorade Sports Science Institute i American College of Sports Medicine. Noakes sam ją zarzuci, gdy zbierze twarde dane - ale w 1981 roku jeszcze nie potrafił uwierzyć, że ktoś podczas biegu po prostu wypił za dużo. Przekonanie „odwodnienie zabija” było niemal święte, a przelewanie się wodą brzmiało jak herezja.
Pięć pierwszych przypadków hiponatremii
Te 2 listy nie były odosobnionym przypadkiem. Kilka tygodni później zgłosił się anestezjolog z Comrades 1981 - z wahaniami świadomości i sodem na poziomie 118 mmol/l. Rok później, na Comrades 1982, student dostał napadu padaczkowego godzinę po mecie, z sodem 124. Kolejny przypadek to zawodniczka ultratriathlonu na dystansie 148 kilometrów, z obrzękiem płuc i sodem 125, która ostatnie 14 kilometrów musiała po prostu przejść.

Łącznie 5 przypadków - i wszystkie 5 osób przeżyło. Piąta zawodniczka wróciła później na Ironmana na Hawajach w 1983 roku, tym razem pijąc 450 mililitrów na godzinę zamiast 800. Dowód narastał: to nie koniec wysiłku zabija, tylko przelewanie się wodą u osób z nieznaną wtedy jeszcze podatnością.
Bilans soli się nie zgadza
Żeby ustalić prawdziwą przyczynę, Noakes przeprowadził wywiady z 4 z 5 sportowców, przejrzał literaturę (5 badań pokazywało, że sól w napoju nie poprawia wyniku, a sód u biegaczy bez suplementacji rośnie, nie spada) i policzył pełny bilans: ile się pocili, ile pili, ile soli było w pocie i w napoju, a na końcu porównał przewidywany poziom sodu we krwi ze zmierzonym.

Wyniki trafiły do tabeli - w książce oznaczonej jako tabela 8.1 - obejmującej 4 przypadki z pełnymi szacunkami. Sama teoria utraty soli wymagałaby 26-58 gramów soli kuchennej. Realne straty w pocie wychodziły raczej na poziomie 12-32 gramów. Nawet przy najbardziej łaskawych szacunkach zostawała luka, której nie dało się wytłumaczyć samą utratą soli - bez udziału zatrzymanej w organizmie wody.
Mocz o 5 litrów więcej: pierwszy przelew
Najmocniejszy dowód na przelanie się wodą dał przypadek studenta z Comrades 1982. W szpitalu zmierzono go dokładnie: ilość oddanego moczu przekroczyła ilość przyjętych płynów aż o 5 litrów. To pierwszy udokumentowany w literaturze dowód na przelanie się wodą jako przyczynę hiponatremii z obrzękiem mózgu - nie hipoteza, tylko twardy pomiar.

Sam mocz miał przy tym wysoki poziom sodu, 115 mmol/l - co wskazywało na marnotrawienie sodu przy przelaniu się wodą, nie na jego niedobór. Noakes nie nazwał tego wtedy jeszcze zespołem nieadekwatnego wydzielania wazopresyny (SIADH) - przeoczył to, tak samo jak 2 dekady później przeoczono ten sam mechanizm u Cynthii Lucero.
Plus 4,5 kilograma na mecie
Kolejny przypadek łamał model jeszcze mocniej. Triathlonistka ważąca 57 kilogramów dobiegła do mety z przyrostem 4,5 kilograma masy ciała. W świecie, w którym człowiek podczas długiego wysiłku zawsze traci wagę, taki wynik był po prostu niemożliwy - chyba że przyczyną spadku sodu była zatrzymana w organizmie woda, nie sama utrata soli w pocie.

Sygnały tego typu pojawiały się już wcześniej, tylko nikt na nie wcześniej nie spojrzał. Na Comrades 1980 aż 6 z 95 zważonych biegaczy przybrało na wadze, jeden nawet o 2,5 kilograma, bez żadnych objawów. W Houston kobieta zmuszona do regularnego picia wypiła 2 litry do 35. kilometra i miała nudności - jej sód przed startem był już niski, na poziomie 130, tak jak u Cynthii Lucero na tym samym dystansie. A badanie Shiboleta z 1967 roku, opisane jako „łagodny udar cieplny” z sodem na poziomie 120-125, mogło w rzeczywistości być właśnie hiponatremią z obrzękiem mózgu - nie upałem.
Rubikon: przelew wodą, nie sól
Między 1981 a 1984 rokiem, zanim wysłał swój artykuł naukowy do czasopisma, Noakes ostatecznie zmienił zdanie: to nie utrata soli, tylko dobrowolne przelewanie się hipotonicznymi płynami. Wnioski z 1985 roku brzmiały: przyczyną jest nadmierne picie płynów ubogich w sód, w połączeniu z umiarkowanymi stratami soli w pocie. Suplementacja sodu - tak, ale nigdy ponad to, co wynika z realnej utraty potu i moczu.

Ówcześni badacze wciąż nie wiedzieli, dlaczego nerki nie potrafią wydalić nadmiaru wody - zapisali to jako „mechanizmy zatrzymywania wody po wysiłku”, trwające nawet do 48 godzin. Nie zadali sobie jeszcze kluczowego pytania: dlaczego ci ludzie w ogóle pili ponad własne pragnienie, skoro przez całą historię biegania człowiek podczas wysiłku zawsze tracił wagę? Odpowiedź nadejdzie razem z wytycznymi i marketingiem, które w tym samym czasie zaczynały głosić: pij maksymalnie dużo. Artykuł z maja 1984 roku nie przewidział jeszcze nadchodzącej epidemii. W następnym artykule zobaczymy, jak w 1988 roku na Comrades pojawił się twardy dowód na dużą skalę: 8 osób w śpiączce, identyczne straty soli u chorych i zdrowych - i jeden wspólny winowajca, przelanie się wodą, nie sól.



















































































