Jak Noakes był apostołem picia
Tim Noakes - dziś lekarz i fizjolog wysiłku, autor książki "Waterlogged: The Serious Problem of Overhydration in Endurance Sports", a w latach 70. młody student medycyny w Kapsztadzie - skąd wziął przekonanie, że odwodnienie to główny wróg maratończyka? Częściowo z modelu Cyrila Wyndhama z 1969 roku, częściowo z badań południowoafrykańskich lekarzy Dancastera i Whereata nad biegaczami ultramaratonu Comrades. Ich dane pokazywały, że zawodnicy na 90 kilometrach pili nieadekwatnie i tracili dużo masy - ale mieli temperaturę poniżej 38,9 stopnia, zero objawów wyczerpania cieplnego i normalną pracę nerek. Same dane w gruncie rzeczy obalały tezę Wyndhama, że utrata ponad 3% masy grozi katastrofą - a mimo to sami autorzy interpretowali je przez pryzmat jego modelu.

Młody student medycyny usłyszał więc o alarmujących deficytach wody i niebezpiecznym odwodnieniu - i uznał, że musi ratować świat biegaczy przed nim.
Rok 1974 i potępienie Rona Hilla
W 1974 roku, na ostatnim roku studiów medycznych, Noakes pisał wprost: głównym celem maratończyka jest uniknięcie odwodnienia. Kiedy Ron Hill, ten sam biegacz, który kilka lat wcześniej wygrał najszybszy bieg życia bez ani łyka wody, pobiegł trzeci najszybszy maraton świata - znów bez picia - młody Noakes uznał to za przykład do potępienia, bo mniej utalentowani zawodnicy mogliby pójść w jego ślady. Jego własne zalecenie brzmiało: co najmniej 1 litr płynu na godzinę, czyli 250 mililitrów co 15 minut, tak by utrata masy nie przekroczyła 3%.

Błędny model odwodnienia
W książce z 1978 roku Noakes opisał mechanizm, który nazwał „hipertermiczną spiralą”: odwodnienie rzekomo zatrzymuje pocenie, temperatura ciała rośnie coraz szybciej, aż dochodzi do udaru cieplnego. W 1978 roku brzmiało to naukowo i spójnie. Dziś wiadomo, że to błędny model - pocenie się nie zależy od przepływu krwi w skórze w taki sposób, jak wtedy zakładano.

Własna praktyka kontra publiczne rady
Zapytany retrospektywnie, czy sam pił zgodnie z własnymi radami, Noakes przyznaje: nie. Na maratonie tracił około 4% masy ciała, na Comrades nawet 8-10% - i czuł się przy tym świetnie, z normalną temperaturą i normalną pracą nerek. Węglowodany pomagały mu wyraźnie bardziej niż picie ponad pragnienie.

Artykuł „pij wszystko w zasięgu wzroku”
Mimo własnej praktyki, w maju 1981 roku - miesiąc przed przełomem swojego życia - Noakes opublikował artykuł, w którym czwartym kluczem do dobrej formy uczynił picie wszystkiego, co znajdzie się w zasięgu wzroku, a resztą płynu radził polewać głowę i nogi. Powoływał się przy tym na Wyndhama i Strydoma jako dowód, że niepicie na trasie kończy się śmiercią. To był ostatni moment w jego karierze, gdy był aż tak pewien swojej racji.

Pierwszy list z Comrades
W czerwcu 1981 roku, tuż po tym artykule, do Noakesa trafiły 2 listy z ultramaratonu Comrades. Pierwszy opisywał biegaczkę, która na dystansie 90 kilometrów zrobiła dosłownie wszystko zgodnie z jego radami: 500 mililitrów płynu przed startem, 750 mililitrów w bidonie, potem słabą colę z wodą na niemal każdej z około 57 stacji nawadniania, rozstawionych co około 1,5 kilometra.

Przez pierwsze 60 kilometrów oddawała mocz normalnie. Po 40 kilometrach doszły nudności, więc przeszła wyłącznie na czystą wodę. Po 70 kilometrach zaczęła wymiotować czystą wodą. Dobiegła do mety, usiadła na trawie - i straciła przytomność na 5 godzin. W namiocie medycznym podano jej 3 litry kroplówki bez sodu. Nie wracała do świadomości.
Niski cukier, nie odwodnienie
Dopiero badanie krwi pokazało prawdziwą przyczynę: niski poziom cukru, nie odwodnienie. Podano jej glukozę, a kolejną kroplówkę już dopiero w szpitalu. Rano, po całej nocy alarmu, czuła się jak po zwykłym spacerze - zero sztywności mięśni. Ciało miało za sobą łatwy bieg. Ona sama spędziła noc w śpiączce. Ten przypadek trafił później na listę 40 najważniejszych wydarzeń w historii biegania ostatnich 4 dekad - jako pierwszy opisany w literaturze medycznej przypadek hiponatremii z obrzękiem mózgu po wysiłku.

Drugi list: Eleanor Sadler i błędna diagnoza
Drugi list dotyczył biegaczki o nazwisku Eleanor Sadler. Od 30. kilometra męczyła ją biegunka - mąż, który jej towarzyszył, prosił, żeby zeszła z trasy. W szpitalu lekarze zdiagnozowali odwodnienie i szybko podali kroplówkę elektrolitową. W drodze do domu dostała drgawek. Prawdziwą przyczyną było zatrucie wodne - hiponatremia napędzana biegunką, nie jej brakiem płynów. Lekarze w Umhlanga powiedzieli jej wprost: 4 tabletki soli podczas biegu i wszystko byłoby dobrze. Śpiączka trwała do środy, towarzyszyły jej halucynacje i strach przed trwałym uszkodzeniem mózgu. Przeżyła.
Czy te 4 tabletki soli rzeczywiście by wystarczyły? Noakes policzył to dopiero znacznie później, i wyszło zupełnie inaczej. Żeby wywołać taki niedobór soli samym potem, trzeba by stracić około 30 litrów potu - a najwyższa znana utrata płynu u biegacza Comrades to 10 litrów. Samo pocenie się więc nie wystarczało - musiała dołożyć się biegunka. Naprawdę brakowało jej około 60 gramów soli, czyli odpowiednika 120 tabletek - 30 razy więcej, niż twierdzili lekarze w namiocie medycznym.
Noakes, wtedy jeszcze lekarz w tym samym namiocie medycznym Comrades, nie zauważył tego od razu - u Sadler nikt nie zmierzył poziomu sodu, bo wszyscy „wiedzieli”, że sód we krwi podczas długiego wysiłku zawsze rośnie, tak jak pokazywały niemal wszystkie ówczesne badania. Był jeden wcześniejszy wyjątek w danych - ale wtedy uznano go za błąd pomiaru, nie za sygnał. Dlatego nikomu nie przyszło do głowy, żeby akurat u niej sprawdzić sód.
Czarny łabędź: jak własna krucjata została obalona
Te 2 listy uruchomiły śledztwo, które ostatecznie obaliło własną, wieloletnią krucjatę Noakesa. Sam pisał później wprost: nudzi go to, co zwyczajne, a ciągnie go dokładnie to, czego nikt nie potrafi wyjaśnić. Pierwsza hipoteza, jaką postawił, brzmiała: utrata sodu przez biegunkę i wymioty, w połączeniu z piciem czystej wody bez soli. To dokładnie ta sama teoria, którą kilka lat później przejął jako doktrynę Gatorade Sports Science Institute.

Sam ją jednak zarzucił, gdy policzył pełny bilans wody i sodu w organizmie - liczby po prostu się nie zgadzały. W następnym artykule przyjrzymy się pierwszym udokumentowanym przypadkom, błędnie dobranej kroplówce, tabeli z 1985 roku i przyrostowi 4,5 kilograma masy ciała na ultratriathlonie, które ostatecznie zmusiły medycynę do wyboru między teorią utraty soli a teorią przelania się wodą.


















































































