Nowy język treningu: zapomnij o strefach tętna, liczy się specyfika
Steve Magness zastępuje klasyczne strefy tętna i strefy mleczanowe systemem opartym na specyfice, spopularyzowanym przez Renato Canovę. Zamiast pytać "w jakiej strefie tętna biegnę? ", pytasz "jak daleko jestem od tempa startowego? ". Trening specyficzny to tempo docelowych zawodów plus minus kilka procent - święty graal całego przygotowania. Trening wspierający to "sąsiedzi" tego tempa - wsparcie bezpośrednie o jeden stopień szybsze i wolniejsze, atakujące cel z dwóch stron naraz. Trening ogólny to wszystko bardzo odległe od specyfiki - z paradoksem, że sprint na 60 metrów i wolny trucht należą do tej samej kategorii, bo oba są równie dalekie od tempa docelowego, tylko w przeciwnych kierunkach. Magness obala też mit "martwych stref" - każde tempo wywołuje jakąś adaptację, a wszystkie trzy kategorie tworzą system naczyń połączonych, w którym ogólne buduje bazę pod wspierające, a wspierające pod specyficzne.